9/06/2012

kiedy kochasz jesteś MAGNES! :D

Cześć, hej.

czemu mnie tak wszystko wkurza?
pies, który leży za drzwiami, to że trzaskają drzwi, to, że gorąca czekolada jest za gęsta, to jak beznadziejnie brzmi muzyka z głośnika w laptopie, to, że zaczynam czas, w którym nie mogę z niczym zdążyć, to, jak firanka się rusza, to jak jest duszno, "muzyka" w autobusie? WSZYSTKO.
NIE, nie zbliża mi się okres, HEH.
a, jeszcze jedno mnie wkurza. czas wybrać temat prezentacji na ustny polski. </3

PRAWIE tydzień za nami. Jeszcze jutro, 3 lekcje na 8:55, omomomm <3 później spotkanie w Pile. Spotkanie Służby Ochrony Zwierząt. Takie tam stowarzyszenie, blablabla.
Szkoła jak szkoła. plan jest, nawet nie jest AŻ tak zły. Fakultety sobie wzięłam na jeden dzień, będzie z głowy. I tak będę kończyć przed 14.
(CHOLERA, pieprzony mos -.- czy te laski muszą mi maszerować z tymi psami pod samym oknem? ja pizgam, ani chwili spokoju, człowiek wraca z tej szkoły zmasakrowany to jeszcze tych mi tu brakowało)
***
Przyszedł jakiś dziad, zbiera za cośtam, bożeeeeee jedyny, co jeszcze mi przeszkodzi w napisaniu tej notki?!
W ogóle cudem jest to, że w ogóle się za nią wzięłam. whatever. I tak jest o niczym, a nie, sory. ten wartościowy wpis dotyczy moich chwilowych frustracji, no tak.
Przecież wszystkich to tak interesuje, że hohoho!
O, matka wróciła z pracy, zaraz się zacznie jęk. czyli  typowe "ledwo wróciłaś i już ten komputer" i drugie moje ulubione "znowu nie zjadłaś obiadu!" -.-

JEDEN PLUS DNIA: przypomniałam sobie właśnie o karmelowej milce, która zalega mi w torebce od poniedziałku, czy wtorku. Tak, też nie wiem jak to się dzieje, że jeszcze jej nie zjadłam! *.*
Noooo, i od razu mi lepiej.
dobra, jeszcze jedna kostka! a raczej pasek, lol.
w ogóle kto mądry dzieli czekoladę na kostki? przecież to się je paskami.
i nie rozumiem jak można sobie zjeść jedną kosteczkę, no max dwie. omg.
ale zapomniałam, że to ja jestem w ciąży SPOŻYWCZEJ. no tak.


wczoraj mi truło tyłek caaały dzień:




Trzymajcie się.

H. : )


9/03/2012

jesteś podwiniętą rzęsą pod moją powieką...


Hej!



Nie będę oryginalna zaczynając post od tego, ze zaczął mi się najgorszy tydzień jaki może być. Nie dość że pierwszy raz od niepamiętnych czasów musiałam wstać o godzinie, którą poprzedzało zero. Okropieństwo! Nie wiem jak ja będę wstawać tak codziennie, a potem cały dzień jeszcze harować i wracać około 18 do domu. A potem jeszcze mieć na coś siłe… Masakra ;/

Nooo.. ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło podobno.

W niedzielę byłam u najsłodszego i najukochańszego mężczyzny na świecie -  mojego chrześniaka. Strasznie urósł od ostatniego momentu jak go widziałam. Chociaż nie lubie dzieci to jest moje ukochanego dziecko
Przy okazji, ze go odwiedziłam wymusiłam od siostry gitare :D Moje marzenie (kolejne w sumie) się spełniło.





Co prawda to prawda ale Honi gitara przy tej to magia *.* Noo teraz moim kolejnym marzeniem (nie wiem które już z kolei) to jest nauczyć się grać. Nie wiem czy mi coś z tego wyjdzie ale zobaczymy. Przynajmniej ja mam nadzieje, ze tak ^^

Teraz czeka mnie wyzwanie bo muszę ją nastroić. Zobaczymy jak mi to wyjdzie, bo jestem głucha jak pień. Zero słuchu do jakiegokolwiek instrumentu. Ale zawsze warto próbować.

aaa.. teraz coś.. coś co mnie jara od ostatnich dwóch dni *.*


Katrina.


9/02/2012

proste słowa z gardła nie chcą wyjść najbardziej

"co za bzduuura, miłosno mi, gdy mandolina brzmi
tralalala. tak, tak. Pogodno - Piosenka o śmiesznym tytule. 


Cześć. : D

02.09.2012, godzina 23:00, czas na podsumowanie wakacji jakieś takie ode mnie.
W zasadzie Kasia wszystko już napisała, nie mam nic więcej do dodania. Wakacje były idealne, zaczynając od pierwszego dnia, kończąc na dzisiaj. No a od jutra się zacznie...znowu. I w tym roku zarówno mnie jak i Katarzynę czeka MATURA! och. taaaaak, już nią rzygam(y).

Wracając do wakacji, rozpoczęły się grillem i gitarami u Karli. : D następnego dnia ognisko, taaaaaaaaak. i tu się zaczęło wielkie love story <facepalm>
na początku lipca noc u Pati, spanie na balkonie <3 i... BLUES EXPRESS <3
później tydzień u Katriny wraz z Zielinką. WARSZAWAAAAA! najlepsze wspomnienia to oczywiście NASZ Starbucks i.. mohito home edition w cudownych proporcjach. : D i.. nasza noc pod chmurką, no dobra, zwinęłyśmy się do domu, ale mało brakowało a byśmy przysnęły i Kopernik i w ogóle wszystko, wszystko! i powrót na moją kochaną wieś, grill oczywiście. tu wyszła mała lipa. ale dalej.... ezoteryczny Kraków. <3 niby tylko 2 dni, ale spędzone idealnie. ^^ jak nie ćpuny w przedziale, to jakiś dziad, który źle nam pokazał drogę. Coś co będę wspominać dłuuuuuuuuuugo to nasza wixa przy drodze do schroniska, picie herbatki z automatu na krawężniku, ogarnianie na dworcu chwilę przed wyjazdem, siedzenie nad Wisełką, wszystkie uliczki, hostel goodbye lenin : D galeria sztuki naiwnej i oczywiście kontrowersja na chodniku w Krzyżu. noo, trochę tego było.
I.. przyjazd Katarzyny. : D taaaaaaaak, głównie to "ja i moje najebane towarzystwo", konserwa turystyczna, ale też jezioro, ognisko  u Pati, burżuazyjne jedzenie carte dor i grycana i.. mleko w tubce <3 omomomom,  spanie do 12, darcie mordy do piosenki Snowamana "Niezmiennie" :D:D i... POMARAŃCZOWE LATO, jak ja mogłam zapomnieć! : D i nasze nocne rozkminy, spacerki, uciekanie przed jakimś samochodem, omomom< 3
w międzyczasie działeczka, wampiriada, kilka innych wypadów nad jeziorko i mega dużo dni z pewnym Kotem.

A ile muzyki kojarzącej się z tymi wakacjami, omomomom.

najbardziej chyba "Ajrisz" i.."call me maybe" XD
ale też duuuużo Pidżamy i Końca Świata : D

dzisiaj bez zdjęć.


Pozdro i trzymać się jakoś w tym nowym roku szkolnym. :D:D

dobra, macie piosenkę z początku notki: